Strona główna


Trening czyni mistrza

Tego w historii polskiego motocrossu jeszcze nie było... z inicjatywy ZG PZM i przy wsparciu FIM, zawodniczki uczestniczące w X-cross PP Kobiet w Motocrossie zostały zaproszone na zgrupowanie w Olsztynie. Razem w motocrossową Kadrą odbyły serię treningów pod bacznym okiem Holendra Larsona Gisbersa i Marcina Wójcika.
Przyjechało ich jedenaście - zmęczone, poobijane, ale szczęśliwe po morderczych eliminacjach, jakie odbyły się dwa dni wcześniej w Strykowie. Tym razem czekały je dwa dni ostrej jazdy „bez przebaczenia” ze strony surowych instruktorów. Ulewne deszcze pokrzyżowały nieco plany olsztyńskiego Motoklubu, organizatora treningów i z jazdy został wyłączony główny tor. Ale że olsztynianie są zasobni w miejsca do crossu, wszystkie zajęcia odbywały się na dwóch krótszych treningowych torach, za to bardzo zróżnicowanych pod względem ukształtowania i podłoża odcinkach. Przez kilka godzin dziennie dziewczyny ćwiczyły poszczególne elementy jazdy - od godziny 9 do 20, po godzinie, z dłuższymi przerwami na ciepły posiłek. Zgrupowanie miało jeszcze inny, dodatkowy walor: integrację dziewczyn, co jak słyszeliśmy, przebiegało zgodnie z założeniami, a nawet więcej.
Wróćmy jednak do samych treningów. Na pierwszy ogień poszło ustawienie motocykla, zaraz potem to, co tygrysy lubią najbardziej - wybrane elementy z jazdy po torze: pokonywanie zakrętów, skoki, dobór prawidłowej postawy, operowanie gazem i hamulcami, optymalny dobór toru jazdy. Bez przesady możemy stwierdzić (i taka też była opinia trenerów), że w miarę upływu czasu zawodniczki radziły sobie coraz lepiej. Ich dotychczasowy zachowawczy i „bezplanowy” styl jazdy zaczynał nabierać rumieńców i był coraz bardziej przemyślany. Najwięcej problemów sprawiało dohamowanie. Zbyt często używają dziewczyny sprzęgła, zapominając, że przede wszystkim należy operować hamulcem przednim i tylnym, i hamowaniem samym silnikiem. Tu  pokonanie przyzwyczajeń okazało się najtrudniejsze. No i łokcie... łokcie opuszczane zbyt nisko. Oczywiście nie obyło się bez niegroźnych gleb i awarii, na szczęście szybka pomoc okazywała się nad wyraz skuteczna.
Teraz przed dziewczynami sprawdzian najważniejszy: ostatnia i decydująca IV Eliminacja X-cross Pucharu Polski Kobiet w Motocrossie. Wszystkie obecne w Olsztynie dziewczyny deklarowały ogromną wolę walki, dlatego trudno jest przewidzieć, jaki będzie ostateczny wynik.

Powiedziały:

Wiktoria Horodyńska: przyjazd do Olsztyna to dla mnie przede wszystkim docenienie przez PZM naszego wysiłku i woli walki w Pucharze.

Sylwia Siebielec: mimo kontuzji biorę udział w zgrupowaniu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Pierwszy wniosek? Muszę jeździć szybciej!

Aleksandra Szymuś: jestem tu najmłodsza, mam tylko 13 lat, ale dzięki atmosferze jaka tu panuje, czuje się naprawdę wspaniale. Dziewczyny są super!

Sandra i Kasia Śron: naszym marzeniem jest, aby to się nigdy nie skończyło. Wiele się nauczyłyśmy, a instruktorzy są bardzo wyrozumiali, ale i wymagający.

Katarzyna Kula: tęsknie za moim Adasiem, ale mam nadzieję, że na następnej eliminacji zrobię mu miłą niespodziankę.

Zapraszamy do galerii z fotkami z treningu

tekst i zdjęcia: X-cross